O blogu i autorze
Urodziłem się – surprisingly – poza Małkinią.
Na tyle wcześnie, aby stać jeszcze w kolejce ze ściskanymi w ręku kartkami na mięso, znać magię Pewexu, zbierać puszki, gumy Turbo i Poppi, chodzić do 8 klasy, grać w pikuty i “przeciwko piwko”, żyć bez komórki i internetu, mówić “dzień dobry, mówi… czy zastałem…” gdy dzwoniłem do dziewczyny na telefon stacjonarny (przed 22!), wiedzieć co to Milicja i że tramwaj staje na “T”, jeździć M-ką nad Wisłę i J-ką na Chomiczówkę, kochać dziewczyny w t-shirtach słuchające T-love i noszące plecaki-kostki, przeliczać złotówki “na stare”, grać na ZX Spectrum i C64, pamiętać wrotki z dwoma rzędami kółek, malucha odpalanego między przednimi siedzeniami, gumę i soki Donald, i wiele innych rzeczy.
Na tyle późno, aby nie pamiętać zbyt dobrze stanu wojennego, chodzących po ulicy hippisów, wkroczenia polskich wojsk do Czechosłowacji ani incydentu na Zaolziu.
Pisze bo lubię, lubię co piszę. Jestem ekstrawertykiem, który często ocenia zupełnie subiektywnie, lubię dzielić się tym co czuję i dlatego piszę. Staram się być bardziej wyrazisty niż Waldemar Pawlak i mniej wyrazisty niż Wojciech Cejrowski. I to by było na tyle.