Oberserwuję. Chwalę. Narzekam.

Tydzień…

Tydzień…
Dziś niedziela, 18 kwietnia. Koniec żałoby narodowej. Od jutra budzimy się na nowo, show must go on, jak to śpiewał Freddy. Po tym tygodniu pełnym zadumy mam – pewnie jako spora czesć z Was – o wiele więcej przemyśleń, niz po jakimkolwiek innym. Przez ten tydzień część z nas poznała samych siebie, poznała też swoich znajomych – pojawiły się różne opinie, różne zdania. Czy warto o czymś rozmawiać, czy nie wypada, czy Wawel, czy nie Wawel. Linie podziału przebiegały dość często po znanych nam liniach, choć nie do końca… Chciałbym podzielić się więc moimi spostrzeżeniami oraz wnioskami.
1. Gdzie linia podziału?
Linie podziału częściowo zatarły się, częściowo ujawniły. Większość osób, które uważam za normalne i zdrowe na umyśle zareagowała godnie. Nawet przedstawiciele lewicy, której niekoniecznie z Bogiem po drodze, w pierwszej chwili mówili “pozostaje nam tylko modlitwa”. Nie było wypominania, nie było nawet kłótni o miejsce pochówku. Można mówić że to wszystko po to, by nie stawiać się w złym świetle przed wyborami, jednak ja mam nadzieję że nie chodziło tylko o to.
Owszem, było trochę reakcji absurdalnych, ale były to reakcje osób, których o zdrowy rozsądek bym nie posądzał. Jak już pisałem w poprzedniej notce – akurat u nas, w Polsce, więcej oszołomów widzę z prawej niż z lewej strony (choć przecież istnieje na świecie, a także w polsce oszołomstwo lewicowe – jestem tego pewien). Naczelny Kapłan Nienawiści – Rydzyk – wsączał z eteru jad w chłonną, moherową wełenkę, wtórował mu niejaki prałat Suchy, naczelny wał TVP – Pospieszalski (dlaczego do cholery ja płacę abonament TV, który idzie na jego pensję?) snuł różne chore teorie brukając pamięć zmarłych, a poseł Artur Górski po raz kolejny błysnął swoim ćwierć-intelektem i w pierwszym odruchu oskarżył Rosjan o zamach (pierwszy odruch może nam dużo powiedzieć o człowieku, prawda?)
Ale do mnie dotarła inna sprawa. Gdy tak rozmyślałem sobie o tym, że teraz zarówno PO jak i PiS idą ramię w ramię, zapytałem sam siebie – a dlaczego nie mieliby iść? Czy to odwieczni wrogowie? Przecież jeszcze nie ta dawno, jakieś 4 lata temu, nie było mowy o tak głębokim podziale pomiędzy tymi dwoma partiami… Przecież linia podziału przebiegała pomiędzy post-komunistami i post-solidarnością. Sam chciałem aby to się zmieniło (a linia odzwierciedlała DZIŚ a nie WCZORAJ), ale przecież POPiS to nie tak dawna sprawa… Dziś wydaje się, jakby ten wrogi podział istniał od dekad…
2. Media
Może to rzeczywiście trochę przez media? Daleki jestem od teorii spiskowych, jakoby to media rządziły światem, ale przecież w ciągu minionego tygodnia – oczym już też pisałem – media pokazały nam zupełnie inny obraz pary prezydenckiej. I to takie, które zazwyczaj nie były im przychylne. Obraz ten lawirował gdzieś pomiędzy szacunkiem a hipokryzję – czasami przedstawiano Lecha Kaczyńskiego jako Wielkiego Bohatera Narodowego.
Mnie bardziej poruszyło pokazywanie pary prezydenckiej jako ciepłych, kochających się ludzi.
A chyba najbardziej ujęło mnie zdanie wypowiedziane kiedyś przez prezydenta w wywiadzie, o tym jak wyobraża sobie niebo. Otóż marzyłoby mu się, aby siedzieli tam razem z bratem, na ławeczce i sączyli wodę z sokiem z saturatora. Piękne, prawda? Mnie to bardzo ujęło (i jednocześnie przejęło jeszcze bardziej w kwestii smutku i współczucia dla Jarosława).
Nauczka chyba będzie taka, aby jeszcze mniej ufać mediom – niestety. Ja rozumiem, że taką mają rolę, że muszę w kapitalistycznym świecie generować zysk, że muszą generować podaż tego na co jest popyt… ale mimo wszystko. Może dziennikarze zrozumieją, że ich zadaniem nie jest (z wyjątkiem tabloidów) szukanie sensacji, ustawianie się po którejś ze stron, tylko rzetelne dziennikarstwo? Oczekiwałbym od nich też większego profesjonalizmu w trakcie takich wydarzeń – nie zalewania się łzami, czy zadawania kretyńskich pytań w stylu “co pan teraz czuje?”, “co pan wtedy poczuł?”, “czy to już do pana dotarło?”.
3. Reakcje świata
To co każdy z nas widział, to reakcje całego świata. Zastanawiałem się czy bardziej chodziło o to, że to politycy – głowa państwa, czy to że stało się to w tak symbolicznym miejscu. Pewnie i jedno i drugie. Fakt jest jeden – cały świat zwrócił głowy w strony Polski. Może dzięki temu niektórzy zorientują się gdzie na mapie leży Polska, a świat wreszcie usłyszy o Katyniu. Co to da? Z jednej strony nie chcę popadać w tradycyjny polski romantyczny ton – ten sam który odzywa się w nas, kiedy widzimy polskie nazwisko na liście płac po zakończonym filmie, czy ten który odzywa się w nas gdy dowiadujemy się że znana aktorka, czy aktora, ma polskie korzenie (ciekawe czy reagują tak Włosi, czy Hiszpanie? :)
Chodzi może bardziej o to jak jesteśmy postrzegani. Także historycznie i stereotypowo. W tradycyjnym filmie Włoch jest mafiozem, Francuz podrywaczem, Rosjanin zabójcą, a Polak… złodziejaszkiem lub pijaczkiem, ewentualnie sprzątaczką. Wolałbym już chyba być traktowany jako przedstawiciel narodu który iles przecierpiał. Serio. Ja – pozytywista. Choć cieszy mnie też to, że wyróżniamy się coraz częściej bardziej pozytywistycznie – pokazaliśmy światu co myślimy o świńskiej grypie, czy dodrukowywaniu pieniędzy a czasie kryzysu.
Ważna jest jednak dla mnie reakcja Rosjan. Nie będę nawet wspominał o teoriach spskowych mówiących, że to tylko przykrywka. Naród rosyjski wreszcie usłyszał z ust swoich przywódców, że TO NASZ GRZECH. I musi się z tym uporać. Bo jak to mówił ś.p. prezydent – pojednanie jest możliwe tylko w prawdzie. Cieszę się, że Rosjanie obejrzeli Katyń, może poparcie dla wujka Stalina nieco spadnie…
Wiecie, to trochę tak jak my i Rumunia. kojarzy nam się głównie z żebrzącymi Cyganami… Pewnie przydałoby się poprawienie tego wizerunku w Polsce…
4. Akcyjność Polaków
Od zawsze mówiło się, że my, Polacy, jesteśmy zdolni do działania akcyjnego. I nigdy tego nie pochwalałem. Podziwiałem pozytywistyczną zdolność do pracy u podstaw u Niemców, Holendrów, czy innych. Nasz wojenna bitność, czy zawziętość na zbyt wiele się nam nie zdaje w czasie pokoju. “Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania”. Te powiedzonka nie wzięły się znikąd…
Ale coś jednak we mnie drga, gdy widzę te tłumy na ulicach. Gdy widzę co piszą o nas media zachodnie. Odkrywam w sobie tę wschodnią krew, która właśnie taka jest. Która każe mi się wzruszać gdy widzę wiele flag, czy uronić łzę podczas hymnu. Nie wiem do czego może nam się to przydać, ale mimo wszystko ileś pozytywów w tym odnajduję. Przecież Kaczyński nie miał dużego poparcia. W ostatnich miesiącach spadało ono na łeb, na szyję. Sam PiS tracił elektorat… Mimo wszystko tragizm sytuacji i fakt że była to jednak głowa naszego państwa, spowodował, że ludzie czekali w kilkunastogodzinnych (!) kolejkach, by jedynie zerknąć na trumnę i oddać jej hołd skinieniem głowy. To naprawdę niesamowite… No cóż. Nadal uważam, że w razie wojny (oby do niej nie doszło) Polacy byliby przeciwniiem trudnym. Nie ze względu na rozmiar, czy siłe bojową naszej armii, a raczej na nasze poczucie polskości. Większość z nas po prostu by się nieziemsko wk*wiła, chwyciła za broń i poszła się bić. To chyba siedzi gdzieś w nas…
5. Odmieniona Polska?
Nie wierzę w wymyślane przez media hasła w stylu “Pokolenie JP2″. Ale wierzę w to, że każde takie wydarzenie zostawia ślad w ludziach. Nie wierzę w cuda. Zastanówcie się. Nagle przestaniemy się kłócić i sprzeczać? Nagle wszyscy odmienią się, będą uśmiechać na ulicy, przestaną narzekać? Proooszę waas. Bullshit.
A może teraz wszystkie partie połączą się i utworzą jedną, wspólną, wspaniałą partię, bez kłótni, działającą w imię dobra obywateli? Eeeee. To chyba już mieliśmy. Partia ta nazywała się PZPR :P
To oczywiście utopia. Ale to nie znaczy, że nie możemy się nieco zmienić. Każda refleksja powoduje coś dobrego. Ja na przykład myślę sobie, że powinienem zachować więcej klasy. Politykom też tego w sumie życzę. Wyśmiewałem naszego prezydenta, przecież nie zgadzałem się z nim, ale czy musiałem go wyśmiewać? Fajnie było pojeździć po tym, że jest kurduplem, ale przecież Kwaśniewski był tego samego wzrostu, Sarkozy jest nawet niższy…
Może powinniśmy bardziej przypominać takich polityków jak Kalisz i Cymański, niż takich jak Kurski i Palikot? Może i oni powinni dać sobie na wstrzymanie?
I jeszcze jedno – przestańmy mówić o sobie – “o już, Polacy to, Polacy tamto. Polacy już się kłócą, Polacy narzekają”. Heloooł! Wake up! Myślicie że w U.K. wszyscy z pełnym szacunkiem opisują działania polityków, że w USA szanuje się urząd prezydenta? Wejdźcie na zachodnie portale i poczytajcie komentarze… Po tragedii w Smoleńsku jeden z pierwszych komentarzy na cnn.com brzmiał : “Yummy! Politicians’ salad!”. Debile są i byli zawsze i wszędzie. Dzisiaj mają większe możliwości ekspresji – niestety.
I to chyba tyle spostrzeżeń. Całe szczęście choć potrafiliśmy żywiołowo zareagować na dość szybką i niespodziewaną decyzję (Wawel), nie zrobiliśmy z tego międzynarodowej szopki – podczas samych uroczystości pogrzebowych nie było otwartych demonstracji. I dobrze. Sam bym je pogonił. Bez przesady…
A teraz… ciekawe co dalej. Kogo wystawi PiS. Jak to wpłynie na decyzje Polaków. Jedna wielka niewiadoma… Zobaczymy :)

Komentarze